niedziela, 15 czerwca 2014

Puk, puk....

Puk, puk... to ja:)
Myślę, że wracam na dobre. Niestety ostatnio doba skróciła się niemiłosiernie...:(
Czas płynie w szalonym tempie.
Czy u Was jest podobnie, czy tylko u mnie takie przyspieszenie???
Dzisiaj trochę o tym co się działo w warsztacie, ogrodzie...

W warsztacie - tym robótkowym działo się niewiele. 
Zrobiłam dwie kartki na jubileusz kapłaństwa:


  W warsztacie - tym ogrodowym pracy dużo i tu nie mogłam i nie chciałam sobie odpuścić. 
Ogród to dla mnie odskocznia od pracy zawodowej, sposób na relaks (nawet z łopatą w ręku) i źródło pozytywnej energii:)
Niestety nie zawsze miałam czas utrwalić jak pięknie wyglądał maj w ogrodzie:)
Poniżej tylko kilka fotek:

Kaczki, to już stali bywalcy mojego ogrody. Tym razem przybył sam kaczor. Partnerka wysiaduje pewnie jaja:)

Na kalinie pięknie prezentował się kruszczyca złotawka - chrząszcz o pięknym metalicznym ubarwieniu.

Niestety przekwitły już różaneczniki.

 Bociany pięknie szybują na tle nieba. Niestety nie mają chyba w tym roku młodych:(
Najwspanialsze wydarzenie jakie miało miejsce w ogrodzie, to pisklęta sikorki w budce lęgowej, którą zawiesiłam wiosną:))))))

Pozdrawiam:)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz